Na weselu na sto osób poszły czterdzieści dwie butelki wódki i pięćdziesiąt osiem butelek wina. Zostało pół zgrzewki piwa i nietknięta skrzynka prosecco, bo o drugiej w nocy nikt po nie nie sięgał. Jedno przyjęcie nie jest regułą, ale dobrze pokazuje, w którą stronę zwykle myli się rachunek. Poniżej proporcje na osobę, ceny z warszawskich hurtowni i trzy miejsca, w których budżet rośnie po cichu.
Proporcje na osobę, które się sprawdzają
Ile alkoholu na wesele kupić, rozstrzygają trzy liczby. Punkt wyjścia to 0,4-0,5 litra wódki na dorosłego gościa, czyli jedna butelka 0,5 l na dwie osoby. Do tego 0,5-0,7 litra wina oraz dwa piwa dla tych, którzy mocnych trunków nie tykają.
Te widełki zakładają przyjęcie do drugiej w nocy, obiad i dwie ciepłe kolacje. Jedzenie zmienia rachunek mocniej niż cokolwiek innego: przy obfitym menu zużycie spada nawet o piątą część, bo goście piją wolniej i wcześniej odchodzą od stołu.
Skład listy gości waży więcej niż jej długość. Przyjęcie z dwudziestką osób po dwudziestce wypija inaczej niż takie, gdzie połowa stołów to rodzina po sześćdziesiątce. Dzieci odejmij od podstawy wyliczenia, bo inaczej kupisz kilka butelek ponad potrzebę.
W praktyce licz na 85 procent listy jako gości pijących i od tej liczby mnóż proporcje. Resztę zostaw jako zapas, który oddasz do hurtowni.
Ceny w hurtowniach i miejsca, gdzie schodzi kwota
Wódka w hurtowni kosztuje mniej niż w sklepie osiedlowym, ale różnica między półkami jest większa niż między sieciami. Żubrówka i Wyborowa mieszczą się w przedziale 28-38 zł za butelkę 0,5 l, marki importowane sięgają 45 zł, a półka premium przekracza 90 zł.
W hurtowniach typu Makro czy Selgros kupisz na fakturę przy karcie klienta, sklepy monopolowe dają szerszy wybór pojedynczych butelek, a duże sieci spożywcze wypadają najlepiej przy akcjach na zgrzewki.
Wino stołowe do wesela to realnie 18-35 zł za butelkę. Powyżej pięćdziesięciu złotych goście przy pełnym stole i tak nie wyczują różnicy. Piwo w zgrzewce wychodzi po 3,20-4,50 zł za puszkę, zależnie od marki i wielkości opakowania.
Na toast wystarczy jedna butelka prosecco na osiem osób, około 40 zł za sztukę. Kupowanie go na cały wieczór to najczęstszy zbędny wydatek w tej kategorii, bo po torcie sięga po nie garść gości.
- Wódka: 1 butelka 0,5 l na 2 pijących gości
- Wino: 1 butelka na 1,5 gościa pijącego wino
- Piwo: 2 puszki na gościa, który nie pije mocnych
- Prosecco na toast: 1 butelka na 8 osób
- Zapas do zwrotu: 10 procent całości, z paragonem
Własny alkohol czy open bar w sali
Sale w Warszawie i okolicach liczą opłatę korkową 15-40 zł od osoby, jeśli alkohol przywozisz swój. Przy stu gościach to od 1500 do 4000 zł samego serwisu, do którego dochodzi zakup trunków.
Open bar w cenie menu wygląda wygodniej i często kończy się drożej. Sala liczy wtedy marżę na każdej butelce, a przy rachunku nie widzisz, ile realnie zeszło. Pytaj o limit na osobę i o to, co dzieje się po jego przekroczeniu, bo tam powstają dopłaty na koniec nocy.
Zapisz w umowie trzy rzeczy: wysokość korkowego, kto odpowiada za chłodzenie i szkło oraz czy niezużyte butelki wracają do was. Bez tego trzeciego punktu skrzynki zostają w sali.
Wliczając korkowe, własny alkohol wychodzi taniej przy liście powyżej osiemdziesięciu osób. Poniżej różnica robi się na tyle mała, że wygrywa brak logistyki. Pełny rozkład kosztów przyjęcia znajdziesz w kosztorysie wesela w Warszawie.
Drink bar i barman: kiedy to się liczy
Drink bar to 2500-5000 zł za cztery godziny dla dwóch barmanów razem ze sprzętem, lodem i szkłem. Cena rośnie z liczbą pozycji w karcie i z alkoholami premium.
Sprawdza się przy dwóch typach przyjęć: gdy lista jest młodsza i wesele ma trwać do rana, albo gdy chcesz zająć gości czymś między tortem a poprawinami. Przy klasycznym weselu z rodziną i wódką na stołach bar często stoi pusty już po godzinie.
Trzy rzeczy do potwierdzenia przed podpisem: czy alkohol do drinków jest po ich stronie czy po waszej, ile pozycji ma karta i czy w cenie jest bar bezalkoholowy dla dzieci i kierowców. Ten ostatni punkt zwykle wypada z wyceny.
Jeśli budżet jest napięty, zamów bar na dwie godziny zamiast czterech i ustaw go po pierwszym tańcu. Jak rozłożyć atrakcje w ciągu wieczoru, pokazujemy przy wyborze DJ-a na wesele.
Trzy miejsca, w których rachunek rośnie po cichu
Zakup po sztuce zamiast na zgrzewki i skrzynki. Różnica na stu gościach potrafi sięgać sześciuset złotych, a schodzi wyłącznie na opakowaniach jednostkowych.
Alkohole, których nikt nie zamawia: likiery, whisky w połowie sali, nalewki kupione bo pasowały do dekoracji. Zostają pełne butelki, których hurtownia nie przyjmie z powrotem, jeśli zdjęliście banderolę.
Najkosztowniejsze jest jednak coś innego: brak ustalenia z salą, kto donosi butelki na stoły. Jeśli robi to obsługa bez limitu, na stole cały czas stoi pełna butelka i zużycie rośnie o jedną czwartą względem wyliczeń. Umów się, że kolejna wchodzi po opróżnieniu poprzedniej.
Zamów o dziesięć procent mniej niż wyliczysz i dogadaj z hurtownią zwrot nienaruszonych opakowań. To jedyny mechanizm, który chroni budżet w obie strony. Menu, do którego dobierasz trunki, opisaliśmy w poradniku o cateringu weselnym.