Planer ślubny sprzedaje się jako ozdobny zeszyt z miejscem na wklejki i próbki tkanin. Po trzech miesiącach zwykle leży zapisany do połowy, bo najważniejsze informacje wylądowały w notatkach w telefonie i w rozmowie z mamą. Sekcje, które naprawdę pracują, da się policzyć na palcach jednej ręki.
Cztery sekcje, które się przydają
- Kontakty z terminami płatności. Nie sama lista firm, a przy każdej: kwota zadatku, data wpłaty, data dopłaty i numer telefonu do osoby, która będzie na miejscu w dniu ślubu. To ta jedna strona, którą pokazuje się świadkowi.
- Budżet z kolumną „już zapłacone”. Kosztorys bez tej kolumny mówi tylko, ile wesele ma kosztować, a nie ile jeszcze trzeba wydać. Różnica robi się bolesna w trzecim miesiącu.
- Lista gości z potwierdzeniami. Trzy kolumny wystarczą: zaproszony, potwierdził, ograniczenia żywieniowe.
- Harmonogram dnia ślubu, godzina po godzinie. Pisany na dwa tygodnie przed, nie rok wcześniej, bo wcześniej nie ma z czego.
Czego w planerze mieć nie musisz
- Inspiracji. Te i tak żyją w telefonie, a przeklejanie ich do zeszytu jest pracą bez efektu.
- Rozkładówek na przemyślenia. Brzmią pięknie w księgarni, zostają puste.
- Gotowych list zadań z internetu. Napisane pod inne wesele, w innym mieście, w innym budżecie. Lepiej wypisać własne po pierwszej rozmowie z salą.
Terminy, które mają datę graniczną
To jest część ważniejsza od formy planera. Poniższe rzeczy nie znoszą przesunięcia i warto je wpisać jako pierwsze, z konkretnymi datami, nie „na wiosnę”.
| Ile przed | Co | Dlaczego wtedy |
|---|---|---|
| 12 miesięcy | sala i termin w USC albo parafii | dobre terminy w Warszawie schodzą najszybciej |
| 10-12 miesięcy | fotograf i oprawa muzyczna | jedna osoba obsługuje jeden termin |
| 8-10 miesięcy | suknia, jeśli szyta na miarę | szycie plus przymiarki plus poprawki |
| 6 miesięcy | zaproszenia w druku | wysyłka wypada trzy miesiące przed |
| 3 miesiące | obrączki | wykonanie i ewentualna zmiana rozmiaru |
| 1 miesiąc | ostateczna liczba gości dla sali | lokal zamyka menu i rozsadzenie |
Papier czy telefon
Papier wygrywa w jednym: w dniu ślubu nie potrzebuje baterii i można go komuś wręczyć. Telefon wygrywa we wszystkim pozostałym, a najbardziej w tym, że ma go przy sobie oboje. Rozwiązanie, które działa najlepiej, jest hybrydowe: arkusz w chmurze na budżet i listę gości, jedna kartka papieru z kontaktami i harmonogramem na dzień ślubu.
Jedna rubryka, o której nikt nie pamięta
Kto ma zabrać rzeczy z sali po weselu. Prezenty, kwiaty, dekoracje, resztę alkoholu, wypożyczone świeczniki. O drugiej w nocy nie ma już nikogo do zapytania, a lokal zwykle chce mieć pusto do rana. Wpisanie tam dwóch nazwisk oszczędza telefonów w najgorszym momencie.